Wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż On ma o was staranie. 1 P 5,7

Wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż On ma…

Zdarzyło mi się kiedyś próbować otworzyć otwarte drzwi. Było ciemno, a jedyny słaby odblask, bijący od okna, i tak ukazywał się zawsze w znajdującej się pośrodku drzwi szybie. Przekonany więc, że jak zwykle są one zamknięte, próbowałem po omacku trafić na klamkę. Dopiero gdy usiłowałem „wymacać” same drzwi, zorientowałem się, że mógłbym tak machać ręką w powietrzu do rana, a i tak nie przekroczyłbym progu – drzwi były po prostu otwarte.

Pół biedy, gdy w taki sposób zmarnujemy kilka sekund czy może nawet minutę, a ostatecznie uśmiechniemy się nad swoja „przezornością”. Czasami jednak jej skutki bywają opłakane.

Asa, na przykład, nie zawsze warto stawiać sobie za wzór. Król Asa bowiem, choć początkowo „czynił to, co dobre i słuszne w oczach Pana” (2 Krn 14,1), potem jednak wystraszył się. Niby nic takiego – ile to razy zdarzyło się nam bać? Klasówki, egzaminu, diagnozy? Może podejmowanych decyzji, o naszych bliskich, a może „naszych bliskich”? Ile dalibyśmy, by móc być już poza tym, czego się lękamy? By się obudzić dzień po? Ale wróćmy do Asy. Przed skutkami wojny zabezpieczył się sojuszem z innym królem. Niby przezorny, ale kosztem tego, że ofiarował mu „srebro i złoto ze skarbców Świątyni Pańskiej”, czyli to, co wcześniej ofiarował Panu Bogu. Ostatecznie wojna została zażegnana. Tyle, że sojusznik zagalopował się i zabrał więcej, niż się umówili.

Historia lubi się powtarzać. W moim przypadku w każdym razie. Zawsze, gdy chciałem dopomóc Bogu w zapewnieniu sobie świetlanej przyszłości, kończyło się w najlepszym wypadku „nie tak dobrze”, jak mogłoby się skończyć.

ks. Tomasz Wigłasz

Rozważanie pochodzi z książki „Cały rok blisko” wydanej przez wydawnictwo Warto, którą można kupić tutaj.

%d bloggers like this: