A gdy ja będę wywyższony ponad ziemię, wszystkich do siebie pociągnę. J 12,32

A gdy ja będę wywyższony ponad ziemię, wszystkich do…

6. niedziela po Wielkanocy Exaudi

Chcąc kogoś szczególnie uhonorować, przyjęło się, że odznacza się go medalami, pisze listy gratulacyjne, awansuje. Są to okoliczności, które utwierdzają człowieka w poczuciu własnej wartości i w jakimś stopniu nadają jego życiu czy działalności wyjątkowy charakter.

Jezus też był kimś wyjątkowym, jednak nikomu nie przyszło do głowy, aby Go w jakiś szczególny sposób uhonorować. Nikt nie wysłał do niego listu z gratulacjami, niektórzy nawet zapomnieli Mu podziękować za to, co dla nich zrobił. Jedynym wywyższeniem, jakie ludzie Mu zgotowali, było wyniesienie na krzyż. Jezus zapowiedział swoją śmierć – na wzgórzu, poza murami miasta. Tak jak za czasów Mojżesza, gdy dla ratowania ludzi przed śmiertelnym skutkiem ukąszenia jadowitych węży Bóg kazał umieścić miedzianego węża na drzewcu, tak dla ratowania człowieka od wiecznej śmierci i potępienia Bóg pozwala, aby Jego Syn został poniżony, a zarazem wywyższony na krzyżu.

Syn Boży konający na drzewie krzyża to przejmujący widok, ale przede wszystkim trudna do przyjęcia świadomość, że to duchowa kondycja człowieka jest powodem tej śmierci. Śmierci z jednej strony tragicznej, bo niewinnej, a z drugiej strony, paradoksalnie, niezbędnej do ratowania od śmierci właśnie. Śmierć Jezusa, Syna Bożego pociąga nas bowiem do zmartwychwstania i życia wiecznego.

ks. Wojciech Froehlich

Rozważanie pochodzi z książki „Cały rok blisko” wydanej przez wydawnictwo Warto, którą można kupić tutaj.

%d bloggers like this: