Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę Jego. J 1,14

Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i…

Słowo stworzyło świat, Słowo jest też jego zbawieniem. Słowo stworzyło Ciebie i mnie, ono daje nadzieję i pewność naszego zbawienia – imię Jezus oznacza ‘Jahwe zbawia’. Dziś to, co Bóg dał nam jako obietnicę, stało się ciałem i dzieje się na naszych oczach. Bóg stał się człowiekiem i zamieszkał wśród nas. Chwała Boga ukryła się jednak przed światem w niepozornym niemowlęciu. Wszechmocny Pan przyszedł w pełni ludzkiej słabości. Oto widzimy Boga, który oddaje się w nasze ludzkie ręce – któż przejdzie obojętnie obok dziecka w potrzebie? Słowo Boże to przede wszystkim życie, trzeba znaleźć dla niego miejsce w naszych domach i przy stole, trzeba poświęcić mu część naszego czasu. Jest to zadanie, które sprawi, że maleństwo znajdzie swój dom w naszym domu i stanie się częścią naszej rodziny. Oznacza to, że zaraz po świętach nie wyprosimy tego dziecięcia z naszego życia, lecz zwiążemy się z nim na dobre i złe. Przyjmując Zbawiciela, decydujemy się na długotrwały proces wzrastania razem z nim – bo trochę potrwa, zanim niemowlę powie pierwsze słowo i nauczy się chodzić. Zarówno rodzice i dzieci, jak i rodzeństwo są związani ze sobą na całe życie – czy tego chcemy, czy nie – przyjmując Jezusa, staje się on naszym bratem.

W tym jednym wierszu zawarte jest całe doświadczenie wiary i wieczności. Słowo staje się ciałem. Bóg jest rzeczywistością. On jest wśród nas obecny. Ci, którzy doświadczają Jego obecności, oglądają Jego chwałę. To wszystko Bóg daje nam w niemowlęciu, abyśmy pielęgnowali Jego Słowo w naszym życiu i troszczyli się o nie tak, jak troszczymy się o noworodka. Wtedy ono zmie- ni także i nas, stanie się naszym chlebem powszednim i nie będziemy pragnęli już niczego innego, i ujrzymy chwałę Jego.

Dziś narodził się nam Zbawiciel, wieczny Bóg narodził się w doczesności, abyśmy i my, każda kobieta i każdy mężczyzna w Chrystusie narodzili się do wieczności. Wystarczy uwierzyć – dziś jest to łatwe, bo któż nie uwierzy niemowlęciu? Któż je pozostawi samo i bez opieki? Wiara wymaga zatem uczciwości i szczerości wobec siebie samego. Niepewność i niedowierzanie jest stałym elementem tej drogi: czy aby na pewno sobie poradzę i wytrwam? Jeśli ten głos Cię nie opuszcza, to posłuchaj raz jeszcze: Bóg się narodził i zamieszkał wśród nas, aby każdy, kto pogubił się w życiu, nie zginął, ale żył (por. J 3,16).

ks. Roman Pracki

Rozważanie pochodzi z książki „Cały rok blisko” wydanej przez wydawnictwo Warto, którą można kupić tutaj.

%d bloggers like this: