Oskarżają mnie za miłość moją, chociaż ja się za nich modlę.

 — Księga Psalmów 109,4

Nauczam prawdy i dlatego słusznie powinni mi podlegać i mnie wspierać. Lecz walczą przeciwko mnie, obmawiają złośliwymi słowami i oczerniają przed każdym. Co można zrobić? Skoro nie mogą ścierpieć dobrodziejstwa, więc trzeba ich polecić Bogu i trwać w modlitwie. Ach, czy świat to pobożne dziecię? Nie chce mieć u siebie zła, dobra też nie może ścierpieć. A jaki tego skutek i co ich czeka? Ogień piekielny wraz z diabłem – oto o co walczą i co ich spotka. Gdyby nawet nie przydarzyło im się żadne nieszczęście, to czy nie uważacie, że już wystarczającym nieszczęściem jest mieć takie uparte, zaślepione, zatwardziałe serce, które ani nie widzi, ani nie słucha?

Marcin Luter

Rozważanie pochodzi z książki „Drogowskazy chrześcijanina na każdy dzień” wydanej przez wydawnictwo Warto, którą można kupić tutaj.