Albowiem końcem zakonu jest Chrystus, aby był usprawiedliwiony każdy, kto wierzy.

 — List Pawła do Rzymian 10,4

Zakon mówi: „jesteś winien grzechu”. Gdy odpowiem: „tak”, to jestem zgubiony. Gdy odpowiem: „nie”, to muszę mieć mocną podstawę, na której stoję, dzięki której mogę zaprzeczyć i stać przy tym „nie”. Czy jednak mogę tak powiedzieć? Przecież jest prawdą, którą potwierdza Pismo, że jestem zrodzony w grzechu. Skąd więc wezmę to „nie”? Z pewnością nie znajdę go w mym wnętrzu, ale w Chrystusie – tego muszę wziąć, ukazać zakonowi i powiedzieć: „On może powiedzieć «nie» każdemu zakonowi, a to z tego powodu, że sam jest czysty i bez grzechu. To «nie» daje także i mnie, bo choć muszę wyznać, patrząc na siebie, że jestem grzesznikiem, i nie mogę się z tobą sprzeczać, gdyż czuję, że jestem nieczysty i widzę Boży Sąd, to jednak mimo tego posiadam to, że jego sprawiedliwość jest i moją, więc nie jestem już w grzechach”.

Marcin Luter

Rozważanie pochodzi z książki „Drogowskazy chrześcijanina na każdy dzień” wydanej przez wydawnictwo Warto, którą można kupić tutaj.