[…] Pan jego dotknął karą za winę nas wszystkich.

 — Księga Izajasza 53,6

Te słowa trzeba mocno akcentować, by nasze sumienie stawało się pewne i niezachwiane, by nie gnębiło się i trwożyło wyobrażeniem jakiegoś grzechu. Gdyż dobrą wolą Boga w niebie jest, by twe zatrwożone sumienie nie trapiło się i nie cierpiało, sądząc, że Bóg ma względem ciebie inne zamiary niż nasz Pan, Jezus Chrystus, albo że chce twojej śmierci z powodu twych grzechów, które Chrystus wziął na siebie, zdjąwszy je z nas. Nie, drogie sumienie, masz wierzyć, że Pan i Ojciec w niebie, twój Bóg, ma ku tobie takie samo przyjazne, łaskawe serce i wolę jak Syn Boży, to znaczy chce, by Chrystus cię zbawił i uwolnił od wszystkich grzechów. Bo tylko sam Bóg w niebie może cię oskarżyć z powodu twoich grzechów. Ten, który jest twoim Panem i którego tak bardzo się boisz, twymi grzechami nie obciążył ciebie, ale włożył je na Chrystusa wbrew wszystkim prawom i nakazom Mojżesza i innych. Bo Mojżesz grozi grzesznikowi, że każdy człowiek musi umrzeć z powodu swoich grzechów i przestępstw. Także w świeckich stosunkach twoje grzechy ciebie obciążają. Jeśli jednak mamy być sprawiedliwymi przed Bogiem, wtedy nasze grzechy nie są naszymi, ale Chrystusa.

Marcin Luter

Rozważanie pochodzi z książki „Drogowskazy chrześcijanina na każdy dzień” wydanej przez wydawnictwo Warto, którą można kupić tutaj.