Służąc dobrą wolą jako Panu, a nie ludziom […].

— List do Efezjan 6,7

Jeśli straci się z oczu Boże stworzenie, Boży porządek, jego błogosławieństwo i Słowo, to stan małżeński można by z pewnością nazwać uciążliwym, bo jest w nim wiele pracy i trudów. Dlatego wiedz, że naszemu Panu Bogu można służyć dobrze i w domu i nie ma potrzeby czynić tu czegoś szczególnego. Gdyż ojciec rodziny, który swoim domem zarządza w bojaźni Bożej, swe dzieci i sługi wychowuje w bojaźni i poznaniu Boga, w karności i skromności, trwa w błogosławionym i świętym stanie. Także żona, która dba o nakarmienie, opranie i mycie swych dzieci, nie potrzebuje już szukać żadnego świętego, błogosławionego stanu. Tak samo słudzy w domu, gdy wykonują to, co nakazują im gospodarze, służą Bogu. I jeśli wierzą Chrystusowi, to choćby nawet zajmowali się sprzątaniem izby czy czyszczeniem butów, podobają się Bogu bardziej niż wszyscy mnisi (tzn. święci z uczynków), z ich modlitwami, postami, mszami i innymi nabożeństwami, którymi się szczycą.

Marcin Luter

Rozważanie pochodzi z książki „Drogowskazy chrześcijanina na każdy dzień” wydanej przez wydawnictwo Warto, którą można kupić tutaj.