Ojcze! Chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze mną, gdzie Ja jestem, aby oglądali chwałę moją, którą mi dałeś […].

 — Ewangelia Jana 17,24

To jest ostatnia część modlitwy, ale przynosi najwięcej pocieszenia dla tych wszystkich, którzy polegają na Chrystusie – że On troszczy się o nas i oznajmia nam, że chce nam przygotować gospodę, abyśmy byli wraz z nim i było nam tam tak dobrze, jak On ma u swego Ojca. Jakby chciał powiedzieć: „Ufajcie i nie troszczcie się, gdzie będziecie i co się z wami stanie. Niech świat i szatan szaleją i złoszczą się, mordują i palą, chcąc was zagarnąć w swe objęcia – wy będziecie bezpieczni i pójdziecie tam, gdzie pragniecie, gdzie możecie pozostać w spokoju przed światem i wszystkimi diabłami”. Pytacie, gdzie jest takie miejsce i jak się zwie? Na łonie Ojca i w jego ramionach, gdzie przybywają zaraz wszyscy aniołowie, by nas nosić na swych rękach. Dlatego te słowa mają być dla naszej duszy poduszką pod głowę i puchową pierzyną, byśmy umierali z radosnym sercem, kiedy nadejdzie ta miła godzina, w której zostaniemy zabrani od grzechu i wszelkiego nieszczęścia, od diabła i świata, i przeniesieni do wiecznego odpoczynku i radości.

Marcin Luter

Rozważanie pochodzi z książki „Drogowskazy chrześcijanina na każdy dzień” wydanej przez wydawnictwo Warto, którą można kupić tutaj.