Bo bezsprzecznie wielka jest tajemnica pobożności: Ten, który objawił się w ciele […].

 — 1 List do Tymoteusza 3,16

W istocie najcenniejsza umiejętność chrześcijan i ich najwyższa mądrość to poznanie Chrystusa jako tego, który stał się człowiekiem i tak bardzo się uniżył, że uznawano go za człowieka bezwartościowego i najbardziej ze wszystkich godnego pogardy, udręczonego i smaganego przez Boga, i to wszystko z powodu naszych grzechów. Nie ma też lepszej obrony przed diabłem i bardziej nie można mu zaszkodzić, jak gdy naucza się, głosi kazania, śpiewa pieśni i mówi o Jezusie Chrystusie i jego człowieczeństwie. Dlatego bardzo lubię, gdy w kościołach głośno i dobitnie, i w wolnym tempie śpiewa się: Et homo factus est; et verbum caro factum est (tzn.: „i stał się człowiekiem, i Słowo ciałem się stało”). Tych słów diabeł nie może słuchać i ucieka od nich na mile. Dobrze bowiem wie, co one znaczą. Gdybyśmy potrafili tak serdecznie radować się z tych słów: „Słowo stało się ciałem albo człowiekiem”, jak diabeł boi się ich i drży na ich dźwięk, to byłoby z nami bardzo dobrze. Lecz świat gardzi wszystkimi dziełami i słowami Boga, bo przedstawia mu się je tak prosto i niewymyślnie.

Marcin Luter

Rozważanie pochodzi z książki „Drogowskazy chrześcijanina na każdy dzień” wydanej przez wydawnictwo Warto, którą można kupić tutaj.